NASA opublikowała serię oszałamiających krajobrazów dźwiękowych pochodzących z rzeczywistych danych zebranych przez Obserwatorium Rentgenowskie Chandra, zamieniając obserwacje Jowisza, Saturna i Urana w wciągające krajobrazy dźwiękowe. Projekt ten to nie tylko sposób na nadanie przestrzeni „fajnego” brzmienia, ale także szansa na zaoferowanie nowego sposobu doświadczania danych astronomicznych, zwłaszcza osobom z wadami wzroku, a także na zwiększenie zaangażowania społeczeństwa w naukę.

Jak powstają kosmiczne dźwięki

Proces zwany „sonifikacją” przekształca strumienie danych w wrażenia dźwiękowe. Jasność, położenie i poziomy energii w danych są odwzorowywane na wysokość tonu, głośność i wybór instrumentu. W tym przypadku materiał źródłowy pochodzi z obserwacji zórz polarnych i atmosfer planet w promieniach rentgenowskich wykonanych przez sondę Chandra, w połączeniu ze zdjęciami z Hubble’a i poprzednich misji. Przez obrazy przebiega cyfrowa „linia aktywacji”; w przypadku napotkania jasnych emisji odpowiednie wartości są przekształcane w dźwięk.

To coś więcej niż tylko urządzenie artystyczne. NASA wykorzystuje sonifikację, aby udostępnić złożone dane, umożliwiając naukowcom i ogółowi społeczeństwa interpretację informacji w sposób niewizualny.

Jak brzmią różne planety

Wyniki sonifikacji różnią się znacznie dla każdej planety:

  • Jowisz brzmi jak trzaskająca, przypominająca wiatr burza, z głębokimi, falującymi tonami reprezentującymi jego burzliwą atmosferę. Wyobraź sobie odległe grzmoty nałożone na migoczące dźwięki o wysokiej częstotliwości.
  • Pierścienie Saturna wytwarzają długotrwałe dźwięki przypominające syrenę, podczas gdy sama planeta jest reprezentowana przez głębokie, rezonujące nuty basowe.
  • Uran ujawnia się bardziej subtelnie, z miękkimi dźwiękami wiolonczeli śledzącymi jego przyćmiony system pierścieni. Ogólny efekt jest spokojniejszy i odzwierciedla odległą, lodową naturę planety.

Poza planetami: sonifikacja wszechświata

NASA nie jest w tym nowa. W poprzednich projektach sonifikowano Drogę Mleczną, czarne dziury (na przykład w Messier 87) i odległe galaktyki. Na przykład sonifikacja czarnych dziur przekształca strumienie energii w zmienne zmiany wysokości tonów, przy czym utrzymujące się niskie tony reprezentują chmury gorącego gazu.

„Sonifikacja zwiększa zdolność ludzi do badania tego, co teleskopy odkrywają w kosmosie”. – przedstawiciele NASA.

Podobnie jak astronomowie używają fałszywych kolorów do przedstawienia niewidzialnych długości fal na obrazach, sonifikacja przekształca dane liczbowe w charakterystyczne cechy dźwiękowe. Celem nie jest symulacja tego, jak naprawdę brzmi przestrzeń (dźwięk nie rozchodzi się w próżni kosmicznej), ale zapewnienie nowego sposobu interpretacji ogromnych ilości danych zebranych przez teleskopy kosmiczne.

Takie podejście zapewnia pełniejsze zrozumienie Układu Słonecznego – i poza nim – poprzez zaangażowanie wielu zmysłów.