W ubiegły piątek, 8 maja, Pentagon opublikował pierwszą partię tak zwanych „spraw UFO”.
Zarządzenie to wydał prezydent Donald Trump już w lutym. To była bezpośrednia instrukcja. Efektem była publikacja 158 dokumentów. (Początkowo było ich 161, ale w niektórych miejscach usunięto trzy. Biurokracja to biurokracja.)
Duża część artykułu dotyczy ostatnich obserwacji. Wojskowe czujniki wykryły dziwne obiekty. Pod koniec 2024 roku nad Syrią unosiła się biała świetlista kula o „nieregularnym kształcie”. Później tego samego roku jasne światło przeleciało obok wiatraków. Standardowy materiał na zagadki współczesnego lotnictwa.
Ale niektóre dokumenty dotykają głębszych warstw. Naprawdę głęboko. Zabieram Cię w podróż do lat 40. XX wieku i w kosmos.
Stare dane, nowy szum
Czternaście z tych dokumentów dotyczy programów kosmicznych NASA. Chodzi o stare dobre czasy. Gemini 7 w 1965 r. Apollo 11, Apollo 12, Apollo 17. Stacja Skylab na początku lat 70-tych.
Weźmy sprawę Apollo 11. Oto protokół odprawy załogi po locie. Neila Armstronga, Buzza Aldrina i Michaela Collinsa. Rozmawiają o dziwnych rzeczach. Aldrin wspomina o błyskach zaobserwowanych wewnątrz kabiny. Uważa, że to elektryczność statyczna lub coś przedostającego się przez osłonę. Nie mówił o „małych zielonych ludzikach”.
Następnie są fotografie. Pentagon zwraca uwagę na tajemnicze miejsca na Księżycu.
Jedno zdjęcie z misji Apollo 17 rzekomo przedstawia trzy „kropki” tworzące trójkąt na niebie. Inne zdjęcie z Apollo 12 przedstawia pięć „obszarów zainteresowań” ponumerowanych od 1 do 5. W opisach nazywa się je „niezidentyfikowanymi zjawiskami”.
Tę informację podjęły media. Wiadomości CBS, Fortuna. Wszędzie pojawiały się czasowniki takie jak „objawiony”. Brzmi wybuchowo. W rzeczywistości nie jest to prawdą.
„Każde z opublikowanych dzisiaj zdjęć… zawiera po prostu żółte ramki nałożone na obrazy, które były dostępne publicznie od pół wieku”.
— Astrofizyk Grant Tremblay
Zauważył to Grant Tremblay, astrofizyk. Podkreślił, że żaden z tych materiałów nie został niedawno odtajniony. Dokumenty te są dostępne od kilkudziesięciu lat. Nie przejmował się kontrowersjami z kosmitami. Dbał o dokładność historyczną.
Jason Major widział to samo. Jest grafikiem zajmującym się obrazami kosmicznymi. Jego wniosek był bardzo prosty.
„To głupie” – napisał Major. “Niebieskie plamy, zadrapania, odblaski, zanieczyszczenia. Wszystko to można zobaczyć na kamerach filmowych.”
On ma rację. Film był używany. Obróbka chemiczna. Sześćdziesiąt lat skanowania. Nieuchronnie otrzymasz artefakty. Za każdym razem.
A co o tym sądzimy?
Czy kosmici ukrywają się w księżycowym pyle? Może.
Czy każdą anomalię należy ignorować? Najprawdopodobniej nie. Niektóre UO (niezidentyfikowane obiekty) są naprawdę trudne do wyjaśnienia. Posiadanie otwartego umysłu nie jest grzechem.
Ale potrzebujemy kontekstu. Te konkretne „odkrycia”? Już je widzieliśmy. Ludzie badają obrazy od czasów Apolla dłużej, niż niektórzy czytelnicy żyją.
Żółte ramki po prostu podkreślają hałas. Nic więcej. Albo nawet mniej.
