W tym roku wszystko się zaczyna.
Trzy lata pracy z piaskiem. Próba ratowania stworzeń, których tak naprawdę nie powinno już tu być – a jednak są. I sprawy nie układają się dla nich dobrze.
Rząd właśnie ogłosił finansowanie projektu. Pośród biurokratycznego hałasu w Cumbrii wyróżniają się dwa konkretne cele: chrząszcz piaskowy i żaba drzewna. Rzadki? Niewątpliwie. Zagrożony? Absolutnie.
Jack Harper pracuje w organizacji zajmującej się ochroną płazów i gadów. Nazywa Kumbrię jedną z ostatnich „twierdz” notterjacka w Wielkiej Brytanii.
W całej Wielkiej Brytanii pozostało zaledwie kilka tysięcy tych stworzeń.
Wszystko. To jest cała rezerwa ludności, o której mówimy.
Dlaczego chrząszcze i żaby drzewne są razem? Harper wyjaśnia, że dzielą to samo terytorium – wydmy. Te wiecznie przesuwane przez wiatr wysokości, na których prawie nic nie chce rosnąć, z wyjątkiem, jak się okazuje, najgłośniejszych pokazów godowych na kontynencie. Żaby drzewne są głośne. Nie da się ich nie zauważyć, jeśli się uważnie słucha.
Plan nie polega tylko na wspieraniu przyrody. Tu potrzebna jest poważna praca. ARC, Nuclear Waste Services i Cumbria Wildlife Trust łączą siły. Przeprowadzą badania siedliskowe na terenie całego powiatu.
Rozejrzyj się. Większość wydm w kraju wygląda na zużytą. Historycznie zniszczone to grzeczna nazwa słowa „zniszczony”. Zmiany klimatyczne ich pochłonęły. Rozwój wybrzeża ich spalił. Wybrukowaliśmy plaże. Ogrzaliśmy planetę.
Teraz trzeba trochę posprzątać ten bałagan.
Czy to wystarczy, aby uratować kilka tysięcy hałaśliwych żab? Najprawdopodobniej nie. Ale to jest początek. Piasek wciąż się porusza. Mamy tylko nadzieję, że coś pozostanie na tyle długo, aby coś zmienić.


























