Rodzimy się „połączeni”. W ciągu około dziewięciu miesięcy chaosu maleńka cewa nerwowa – mierząca zaledwie trzy milimetry – rozrasta się do 100 miliardów neuronów. Komórki te tworzą cały centralny układ nerwowy. To jest plan wszystkiego, co nas czeka w przyszłości.
Następnie pojawiają się połączenia. Są ich biliony. Około stu bilionów. Przypomina to nie tyle biologię, co mapę metra ogromnej metropolii. „Tworzą się w inteligentny i wydajny sposób” – wyjaśnia Moriah Thomason, neurobiolog z Uniwersytetu Nowojorskiego. Wydajność ma znaczenie. Nawet na tym etapie.
Pod koniec ciąży mózg płodu wygląda uderzająco podobnie do mózgu osoby dorosłej. Sześćdziesiąt jeden procent organizacji funkcjonalnej jest identycznych. Szczerze mówiąc, wydaje się to absurdalne. Ale nie myl podobieństwa z kompletnością. Źrebięta wstają na nogi. Oni biegają. Przeżyją. Ludzie? Jesteśmy bezradni pokryci skórą. Potrzebujemy dzieciństwa. Potrzebujemy siebie nawzajem.
„Mózg musi pozostać niedokończony, aby środowisko mogło go dokończyć” – mówi Timothy Bain, filozof z Uniwersytetu Monash.
Pamiętaj o tym. Ewolucja nie miała na celu „wszczepienia” wiedzy języka suahili w mózg dziecka urodzonego w Rosji. Adaptacja wymaga luk. Wymaga pustych stron, które sami wypełniamy.
Następnie następuje poród. I uderza jak ciężarówka.
Grawitacja nagle staje się stałym obciążeniem, a nie miękką pływalnością w łonie matki. Zmiany temperatury. Oślepiające światło. „To prawie atak” – mówi Thomason. Mózg reaguje mielinizacją. Izolacja rośnie. Połączenia zostają wzmocnione. Inne są odcięte. Przycinanie staje się agresywne. Uchwyciłeś architekturę.
Umiejętności nawigacji znacznie się zwiększają. Śledzenie obiektów następuje po rozpoznawaniu twarzy. Następnie – emocje. Bain zauważa znaczenie wczesnego rozpoznawania uczuć. Emocje są sygnałami. Sygnały dotyczą przetrwania.
Teraz mamy skanery. Widzimy sieci tworzące się w łonie matki. Aktywność sugeruje, że fragmenty świadomości mogą istnieć przed narodzinami. „Prawdopodobnie istnieje taka szansa” – przyznaje Bain. Ale szansa to nie doświadczenie. Znaczące rzeczy – ciężka praca świadomości – prawdopodobnie czekają na świat zewnętrzny.
Filozofowie wciąż spierają się o definicje. Phillip Goff z Uniwersytetu w Durham zadaje trudne pytanie. Czy myśl może istnieć bez świadomości? Lub odwrotnie? Bane włącza się do akcji. Dzieci uczą się, gdy zdają sobie sprawę, że poruszały telefonem umysłem. Pierwsze myśli mogą być po prostu intencjami. Frustracja, gdy coś nie wychodzi. Radość, gdy się uda.
Łatwo jest myśleć o świadomości jako o kamieniu milowym w rozwoju dziecka. To myślenie jest pracą poznawczą wysokiego poziomu zarezerwowaną dla umysłów dorosłych. Anna Chiavunica z Uniwersytetu w Lizbonie nie zgadza się z tym stwierdzeniem. Pogląd ten jest uprzedzeniem antropocentrycznym. Stwierdza, że istnienie poprzedza wiedzę. Neurony w naszych jelitach mają starożytne pochodzenie. Układ węchowy w łonie matki specjalizuje się w zastraszającym tempie. Doświadczenie zaczyna się w ciele. Zaczyna się od akcji.
I to doświadczenie nie jest jedyne. Świat płodu kręci się wokół matki. Stała interakcja z inną obecnością. Badania pokazują, że noworodki płaczą inaczej, jeśli ich matka jest dwujęzyczna. Znają już ten głos. Znają już ten ton.
Chiavunika wierzy, że pierwsza myśl nie jest abstrakcyjna. Jest towarzyska.
„Pierwsza myśl: „Nie jestem sam”.
Czy na tym się kończy? Najprawdopodobniej nie.
