Humanoidalne roboty oficjalnie wkroczyły na salę operacyjną.
Nie tylko w laboratoriach. Nie tylko w teorii. Podczas prawdziwych operacji na ciałach świń.
Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie Nature potwierdziło podejrzenia wielu ekspertów: maszyny dwunożne są w stanie wykonywać zabiegi laparoskopowe z chirurgiczną precyzją.
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (UCSD) chciał zrobić więcej, niż tylko udowodnić, że roboty mogą się poruszać. Interesowało ich, czy można usunąć pęcherzyk żółciowy bez zabijania pacjenta.
Spoiler: wszystko się udało.
Od konsoli do kliniki: jak to działa
Chirurgia robotyczna nie jest zjawiskiem nowym. System da Vinci od wielu lat jest złotym standardem. Chirurg zasiada przy konsoli i steruje manipulatorami wyposażonymi w trzy lub cztery instrumenty oraz kamerę 3D.
To pewne. Ale to jest drogie. A takie systemy zajmują połowę sali operacyjnej.
Zespół UCSD zastąpił nieporęczne manipulatory przemysłowe dwunożnymi humanoidami.
Wszystko zaczęło się prosto. Pracuj na stole. Przenoszenie narzędzi. Zarządzanie urządzeniami. Oczywiście pod okiem prawdziwych chirurgów.
Potem przyszedł skok. Operacje na znieczulonych świniach.
Chirurg sterował robotem za pomocą konsoli, podczas gdy przy łóżku pacjenta siedział inny lekarz.
W jednym przypadku do pomocy dołączył drugi robot.
Wynik?
W jednym przypadku doszło do niewielkiego krwawienia, które zostało szybko zatamowane.
Usunięto pęcherzyki żółciowe.
Zwierzęta pomyślnie wyzdrowiały.
„Doświadczenia związane z przeprowadzaniem operacji za pomocą robota humanoidalnego były podobne do początków współczesnej chirurgii robotycznej — występowały ograniczenia związane z kolizją narzędzi i opóźnieniem sygnału”. — Shanlei Liu, chirurg UCSD
Szybkość innowacji
Oto główny punkt.
Tradycyjne zrobotyzowane platformy chirurgiczne potrzebowały dziesięcioleci, aby osiągnąć ten etap u żywych zwierząt.
Zespół ten przeszedł od koncepcji do faktycznego działania w ciągu dziewięciu miesięcy.
To nie tylko postęp. Jest to wykładniczy wzrost prędkości.
Ryan Broderick, główny chirurg, przyznał, że odczuwa „nerwowe oczekiwanie”, ale zauważył staranny rozwój technologii.
„Humanoidalny robot był bardzo podobny do systemów dostępnych na rynku” – powiedział Broderick. „Wymagane były pewne korekty opóźnień i ponowna kalibracja. Jednak oczekuje się tego w celu sprawdzenia słuszności koncepcji.”
I ta prędkość ma znaczenie.
Jeśli droga do doskonałości będzie przebiegać tą trajektorią, humanoidalne roboty mogą stać się głównym nurtem szybciej, niż nam się wydaje.
Dlaczego rozmiar ma znaczenie (i gdzie może się sprawdzić)
Standardowe ramiona robotyczne są nieporęczne. Są stacjonarne. Wymagają określonych ustawień.
A co z humanoidami?
Są kompaktowe.
Są łatwe w transporcie.
Liu zauważył, że ich niewielkie rozmiary otwierają możliwości niedostępne dla bardziej masywnych systemów.
Pomyśl o społecznościach zaniedbanych.
Niebezpieczne obszary.
Miejsca o utrudnionym dostępie.
Ale są też bardziej ekstremalne zastosowania.
Przestrzeń.
„Te dwunożne roboty zajmują znacznie mniej miejsca i są łatwiejsze w transporcie” – zauważył Liu. „Spodziewam się, że proces doskonalenia tej techniki będzie szybszy”.
Telechirurgia to nie tylko zdalne sterowanie. To jest dostępność.
Jeśli człowiek może sterować robotem z odległości tysięcy mil, lokalne ograniczenia zasobów stają się mniej krytyczne.
Jeden chirurg może pokryć znacznie większy obszar. Dosłownie.
Przyszłość pojedynczej operacji
Korzyści odzwierciedlają istniejące systemy robotyczne.
Zwiększa dokładność.
Zmniejsza się zmęczenie chirurga.
Ale humanoidy dodają nową warstwę: autonomię w zakresie personelu.
„Możemy przeprowadzić telechirurgię… rozszerzając mój wpływ poza mury UCSD” – powiedział Broderick.
Wyobraź sobie wiejską klinikę z jednym chirurgiem i bez zespołu.
Teraz jest to wąskie gardło.
Dzięki humanoidalnemu robotowi taki samotny specjalista otrzyma niezawodnego „asystenta”.
Na miejscu nie jest wymagany pełny zespół chirurgiczny.
Tylko jeden ekspert. Jeden robot. Jeden pacjent.
To już nie jest fantastyka naukowa.
To jest studium wykonalności.
Ale konsekwencje są ogromne.
Dla odległych obszarów.
Dla obszarów dotkniętych klęską.
O przyszłość medycyny, w której odległość nie jest już barierą.
Roboty wchodzą na salę operacyjną.
Biorą narzędzia.
A już niedługo będą mogły ratować życie tam, gdzie sami nie możemy łatwo dotrzeć.



























