Piątek, wczesny poranek. 5:33. Nowa Zelandia budziła się, podczas gdy reszta świata spała, ale rakieta Electron nie brała pod uwagę stref czasowych. Z rykiem wyskoczyła z wyrzutni, wyruszając na misję o nazwie „Viva La Strix”.

Ładunek był jednym z satelitów obserwacji Ziemi firmy Synspective.

Strefą docelową była niska orbita okołoziemska, na wysokości około 355 mil (570 km). Wspinaczka przebiegła bez zarzutu – czyli wszystko odbyło się w ściśle określonym czasie, zgodnie z wymaganiami.

Dlaczego Strix? Sprawdź to sam. To rodzaj jastrzębi. Wszystko jest logiczne. Radar z syntetyczną aperturą (SAR) satelity widzą przez chmury. Nie przejmują się ani światłem słonecznym, ani ciemnością. Obserwują w ciemności. Podobnie jak ptaki, które dały im swoje imię.

Nie był to przypadkowy sukces. To była dziewiąta misja Rocket Lab dla Synspective od 2020 roku. A to nie koniec. Do 2030 r. planowanych jest kolejnych 18 startów. Oznacza to, że wiele mechanicznych ptaków wystartuje z półkuli południowej.

Dlaczego więc jest tak wiele obserwacji? Synspective chce danych. Nie tylko ładne zdjęcia. Wykorzystują zdjęcia SAR do śledzenia rozwoju obszarów miejskich, projektów budowlanych i infrastruktury. A co jeśli nastąpi klęska żywiołowa? Będą monitorować sytuację.

To jest całkiem interesujące. Rakieta zbudowana w 2017 r., suborbitalny odpowiednik HASTE, testująca technologię hipersoniczną, prowadzi do nieba pełnego mechanicznych ptaków.

Electron został już wystrzelony 78 razy. To już nie jest eksperyment. To jest praca.

Wciąż patrzymy w dół. Powyżej.