Przełomowe badanie przeprowadzone dwadzieścia lat temu wykazało, że dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) mają wolniejszy rozwój mózgu. Hipoteza ta ukształtowała nasze rozumienie tego zaburzenia. Jednak teraz okazuje się, że pierwotne dane były jedynie szumem statystycznym.
Nowe badania pokazują, że efekt ten był tylko iluzją.
To, co naukowcy uważali za biologiczny marker ADHD, okazało się czymś znacznie powszechniejszym. Odzwierciedla to średnie różnice w tempie wzrostu mózgu między chłopcami i dziewczętami. Jest prawdopodobne, że poprzednie dane były zbyt mocno obciążone wzorcami rozwojowymi młodych chłopców.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to prostą poprawką. Ale historia tych odkryć jest znacznie bardziej skomplikowana.
Historia, która miała sens
W 2007 roku zespół z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego (NIMH) dokonał przełomu w zrozumieniu neurobiologii ADHD. Wykorzystali dane ze skanów MRI 223 dzieci z tym zaburzeniem i grupy kontrolnej.
Oto, co znaleźli. Kora, zewnętrzna powłoka mózgu, pogrubia się w dzieciństwie, a później zaczyna się rozrzedzać. U dzieci z ADHD schemat ten był przesunięty w czasie – rozwój był opóźniony.
Matthew Albaugh, neurolog kliniczny z Uniwersytetu w Vermont, nazwał wyniki badania z 2008 roku „fundamentalnymi”.
Widzisz dzieci, które zachowują się trochę młodziej niż w rzeczywistości. To po prostu pasuje do ich zachowania.
To była fascynująca historia. Badanie wykazało także wcześniejsze dojrzewanie obszarów motorycznych, co wydawało się wyjaśniać nadpobudliwość. Wszyscy zgodzili się z wnioskami. Dane potwierdziły zdrowy rozsądek.
Ale nauka rzadko jest tak doskonała.
Różnice między płciami zakłócają model
Nowe badanie opublikowane w PNAS 18 maja podważa stary paradygmat. Allbaugh i jego współpracownicy ponownie zbadali problem, korzystając ze znacznie większego zbioru danych.
Naukowcy oparli się na danych z projektu ABCD, który śledzi rozwój ponad 11 000 dzieci w całych Stanach Zjednoczonych. Pierwsza autorka badania, Shannon O’Connor, zauważyła, że wstępne dane były podobne do ustaleń z 2008 roku: problemy z koncentracją korelowały z opóźnieniem zgrubienia kory mózgowej.
Ale potem dodali więcej zmiennych.
O’Connor zauważył pewien wzór. W poprzednich analizach ABCD chłopcy konsekwentnie wykazywali niższy wskaźnik ścieńczenia kory mózgowej w porównaniu z dziewczętami. Kiedy nowy zespół dostosował dane do czasu rozwoju zależnego od płci, związek między ADHD a strukturą mózgu całkowicie zniknął.
To właśnie doprowadziło do upadku całego gmachu spekulacji.
Poprzednie badania zrównały liczbę chłopców i dziewcząt tylko w jednym punkcie czasowym. Gdy uczestnicy opuścili te mniejsze badania, równowaga uległa zmianie. Dane mogły zostać wypaczone w kierunku wolniejszego przerzedzania kory obserwowanego u chłopców. Kiedy zespół Albaugh rozdzielił dane według płci, korelacja zniknęła w obu grupach. Nie znaleziono połączenia.
Problem z replikacją
Nie chodzi tu tylko o błąd w jednym badaniu. Odzwierciedla to szerszy kryzys replikacji w neuronauce.
Max Wiznitzer, neurolog dziecięcy z Case Western Reserve University, określił nową metodologię badań jako silną. Zespół Allbaugha dwukrotnie sprawdził swoje wyniki, wykorzystując podgrupy dzieci z klinicznie potwierdzonymi diagnozami. Wynik pozostał taki sam. Brak charakterystycznego podpisu biologicznego.
Nowe, potężne zbiory danych powodują rzeczy, które sprawiają, że czujemy się niekomfortowo. Zamiast wzmacniać stare teorie, niszczą je. Wiele wczesnych odkryć było prawdopodobnie przypadkowych.
Allbaugh podkreślił, że ADHD jest w dalszym ciągu prawdziwą chorobą biologiczną o silnych korzeniach genetycznych. Ta część się nie zmieniła. Zmieniła się nadzieja, że uda nam się ją zdiagnozować za pomocą prostego badania MRI grubości kory mózgowej. Nie możemy tego zrobić.
Viznitser argumentował, że może to być bardziej ulga niż tragedia. W końcu grubość kory nigdy nie była wykorzystywana do diagnozy ani leczenia.
„Jeśli przepiszę komuś leki i stan jego zdrowia się poprawi, dlaczego miałbym się martwić tym, jak wygląda skan jego mózgu?” zapytał.
Najważniejsza jest poprawa kondycji. Podpis biologiczny może pozostać nieuchwytny. I może to jest w porządku. Zajmujemy się zachowaniem, a nie gęstością pikseli w korze mózgowej. Branża musi teraz szukać odpowiedzi gdzie indziej.
