Był nie tylko kanadyjskim aktorem. Był tym Christopherem Plummerem. Urodzony 13 grudnia 1929 roku w Toronto, zanim podbił Hollywood, dźwigał na swoich ramionach ciężar klasycznego teatru. Jego podróż zakończyła się 5 lutego 2021 roku w Weston w stanie Connecticut, ale jego dziedzictwo? Pozostaje z nami na zawsze.
Plummer był znany z dwóch bardzo różnych rzeczy. Po pierwsze, umiejętnością dominacji na scenie w klasycznych rolach. Po drugie, z jego ostrymi, często drugorzędnymi lub głównymi rolami w najważniejszych filmach. Nie zrobił nic w połowie. Wnosił precyzję do wszystkiego, czego dotknął.
Życie na scenie i ekranie
Jego kariera trwała kilkadziesiąt lat. Z łatwością poruszał się pomiędzy rygorami występów na żywo a wymogami produkcji filmowej. Ta wszechstronność zapewniła mu aktualność. Zrobiła z niego także interesującą postać. Zarówno krytycy, jak i publiczność szanowali jego umiejętności. Nie podążał za trendami. Stworzył swoje dzieło.
Wielu pamięta go ze względu na jego władczą prezencję. Inni zauważyli subtelne niuanse, które wnosił do małych ról. Obydwa punkty widzenia mają prawo istnieć. Plummer rozumiał, że każda rola, bez względu na jej wielkość, ma znaczenie. Każdą postać traktował z jednakową powagą. Ta konsekwencja zdeterminowała jego reputację zawodową.
Dlaczego jest to dziś ważne?
W dobie szybko zmieniających się trendów w branży rozrywkowej Plummer pozostał niezmienny. Jego prace przypominają, jak wygląda zdyscyplinowana zabawa. Nie zawsze chodzi o najgłośniejszy występ. Czasami chodzi o najcichszą i najbardziej kontrolowaną dostawę.
Fani i badacze nadal analizują jego filmografię. Studiują jego twórczość sceniczną. Zainteresowanie nie słabnie. Wręcz przeciwnie, sięga głębiej. Ustanowił standardy doskonałości. Standard ten jest nadal widoczny u współczesnych wykonawców, dla których jego kariera jest wzorem do naśladowania.
Jego historia jest historią poświęcenia. Z Toronto do Connecticut jego droga była jasna. Wiedział, kim jest. Wiedział, co może zrobić. I zrealizował tę wizję z niesamowitą umiejętnością. Jest w tym lekcja. Dla aktorów. Dla pisarzy. Dla każdego, kto próbuje opanować swoje rzemiosło.
Od scen w Ottawie po sławę na Broadwayu
Plummer nie trafił do świata sławy przez przypadek. Dotarł do niej poprzez swoją pracę. Jego profesjonalny debiut miał miejsce w Ottawie w 1950 roku. Przez wiele lat doskonalił swoje umiejętności jako członek kanadyjskich zespołów repertuarowych. To była długa nauka. Potem nastąpił wielki skok. W 1954 roku wszedł na scenę nowojorską. Krytycy natychmiast go zauważyli. Oni nie tylko to zauważyli – szeroko i szybko go pochwalili.
Rekwizyt Szekspira
W 1955 roku dołączył do American Shakespeare Theatre Company w Stratford w stanie Connecticut. Ten krok zapewnił mu status. Niemal z dnia na dzień stał się czołowym aktorem szekspirowskim. Jego sława szybko się rozprzestrzeniła. Wykonywał role repertuarowe w Kanadzie, Anglii i Stanach Zjednoczonych. Nie pozostał jednak w cieniu wielkiego Barda.
Poza bardem: kultowe, nieklasyczne role
Plummer z takim samym zapałem podejmował się skomplikowanych, nieklasycznych ról. W 1955 roku zagrał w sztuce „The Dark Is Light Enough”. W tym samym roku pojawił się w The Lark. Lista jest długa. W 1963 roku zagrał rolę w „Arturo Ui” (Arturo Ui ). W 1965 roku ukazało się Królewskie polowanie na słońce. W 1973 roku zagrał już w filmie Dobry lekarz. Każda rola pokazała skalę jego talentu. Każde wykonanie wymagało precyzji.
Nagrody Tony i kolejne triumfy
Wrócił do Szekspira w 1981 roku. Grał Iago. Kto grał Otella? Jamesa Earla Jonesa. To była konfrontacja wysokiego ryzyka. Kariera Plummera osiągnęła szczyt dzięki nagrodom Tony. Jedną z nich otrzymał za rolę w Cyrano w 1974 r. Kolejną otrzymała za rolę w Barrymore w 1997 r. Nie były to tylko nagrody pocieszenia. Było to świadectwem jego czystych umiejętności.
Przebudzenie w 2000 roku
Wiek go nie spowolnił. To tylko sprawiło, że stało się ostrzejsze. Jego występ w Królu Learze w 2004 roku spotkał się z pozytywnymi recenzjami. Krytycy zauważyli głębię, jaką wniósł do roli starzejącego się króla. W 2007 roku nadal cieszył się uznaniem za rolę w filmie Inherit the Wind. Publiczność była oczarowana. Praca była kontynuowana. Scena czekała.
Dziedzictwo Dźwięków muzyki i jego dominacja w telewizji w latach 70
Kariera filmowa Christophera Plummera rozpoczęła się od filmu „Stage Struck” z 1956 roku. Początki były skromne. Ale rola, która zdefiniowała jego karierę? Kapitan Georg von Trapp w Dźwiękach muzyki (1965). Dzielił ekran z Julie Andrews. Film stał się fenomenem kulturowym. To przełomowe dzieło rzuciło długi cień na jego kolejne role.
Nie spoczął na laurach po trafieniu Rodgersa i Hammersteina. Zamiast tego pogrążył się w brutalnych dramatach historycznych. Dwa lata później zagrał dowódcę eskadry w filmie Bitwa o Anglię (1969). Film wojenny pokazał jego zdolność do ucieleśniania intensywnych, autorytatywnych postaci. To pokazało, że nie jest tylko gwiazdą muzyczną.
W połowie lat 70. mierzył się z literackimi gigantami. Zagrał Rudyarda Kiplinga w Człowieku, który zostanie królem (1975). Ta rola wymagała szczególnego uroku i przebiegłości. Ale uznanie krytyków przyniosła mu praca w telewizji. W 1976 roku zagrał w miniserialu The Moneychangers na podstawie Arthura Haleya. Plummer grał wiceprezesa banku. Jego występ był ostry. Obliczenie. To przyniosło mu nagrodę Emmy. Opanował mały ekran, choć dominuje na dużym ekranie.
Thrillery i kryminały z końca lat 70. i 80
Pod koniec lat 70. Plummer zaczął stosować napięcie. Został gwiazdą filmu Cichy partner (1978). Thriller, który opierał się na napięciu, a nie akcji. Następnie pojawiło się Murder by Decoy (1980). Albo, dokładniej, morderstwo na mocy dekretu. Tutaj zajął miejsce Sherlocka Holmesa. Taśma detektywistyczna pozwoliła mu ujawnić dedukcję i inteligencję. To była odpowiednia rola dla aktora znanego ze swojej precyzji.
Lata 80. przyniosły mieszankę gatunków. Zagrał w filmie Naoczny świadek (1981). Thriller, który trzymał widza w niepewności. Potem zakochana Lily (1984). Jaśniejszy ton. Wreszcie „Taniec cieni” (1988). Dekada zakończyła się, gdy był nadal aktywny. Nadal aktualne. Wciąż wybiera role, które stanowią dla niego wyzwanie. Trajektoria była jasna. Nie zniknęło. Dostosował się.
Koniec lat 90. i początek XXI wieku to okres wzmożonej aktywności Christophera Plummera. Nie wahał się łączyć wielkich filmów dramatycznych z mniejszymi projektami telewizyjnymi. Co więcej, przeniósł swój autorytet znaku towarowego w najbardziej nieoczekiwane miejsca.
Weźmy na przykład „Madeleine”. Plummer zapewnił głos narratora w serialu animowanym dla dzieci emitowanym w latach 1993–1995. Za ten występ otrzymał drugą nagrodę Emmy. Rola, której nie można by się spodziewać po aktorze grającym króla Ludwika II, a mimo to spisał się z nią z elegancją.
Następnie pojawiły się głośne projekty.
Dał nam decydującą o karierze rolę dziennikarza Mike’a Wallace’a w serialu The Insider. W tym filmie z 1999 roku wystąpili także Al Pacino i Russell Crowe. Krytycy byli zachwyceni. Film pokazał, że Plummer potrafi odgrywać bezwzględne, rzeczywiste postacie z przerażającą dokładnością.
Niedługo potem wrócił na ekran z Crowe’em. Tym razem w filmie Piękny umysł (2001). Zdjęcie skradło Oscary. Plummer zagrał doświadczonego psychiatrę, który jest mentorem Johna Nasha. Była to rola niewielka, ale konieczna.
Tę dynamikę kontynuował do połowy 2000 roku.
- Miłość i psy (2005): Komedia romantyczna, w której Plummer odszedł od mrocznej tematyki.
- Syriana (2005): złożony film o przemyśle naftowym. W rolach głównych wystąpili George Clooney i Matt Damon. Plummer grał korporacyjnego potentata.
- Wewnątrz wroga (2006): thriller kryminalny Spike’a Lee. Plummer był dyrektorem banku w centrum starannie zaplanowanego napadu.
Dziwna rzecz. W jednym roku możesz grać narratora z kreskówek, a w następnym skorumpowanego pracownika naftowego. Plummer najwyraźniej nie przejmował się typowaniem. Po prostu wziął się do pracy.
Który film najbardziej określił jego późniejsze lata? Uznanie krytyków „The Insider” czy komercyjny sukces „A Beautiful Mind”?
Prawdopodobnie oba. Zakres jego talentów sprawiał, że był istotny. Nie był tylko aktorem, który spoczął na laurach. Pracował. Stale.
Role wciąż przychodziły. Nagrody nadal się kumulowały. Ale kiedy choć trochę zwolnił? Nigdy.
To jest esencja Plummera. Nie czekał na pozwolenie, żeby być interesującym. Właśnie się pojawił.
I zrobił to doskonale.
Przez dziesięciolecia.
Aż do samego końca.
Co nie nadeszło wystarczająco szybko.
Bez tego ekran stał się cichszy.
Ale filmy pozostały.
Oglądanie ich teraz wydaje się inne.
Jak obserwować mistrza przy pracy.
Klatka po klatce.
Zastanawiam się, co zrobi dalej.
Nigdy nas nie zawiódł.
Nigdy.
Nawet w Madeleine.
Spóźniony zdobywca Oscara
Christopher Plummer swoją pierwszą nominację do Oscara otrzymał dopiero w wieku 80 lat. Stało się tak za rolę w filmie „Ostatnia stacja” (2009), w którym wcielił się w rolę Lwa Tołstoja. Był to dramat historyczny najwyższej klasy. Ale Plummer na tym nie poprzestał. W tym samym roku zagrał w Imaginarium doktora Parnassusa, fantasy utrzymanej w duchu legendy Fausta, wprawiającej widza w stan gorączkowego delirium.
Następnie pojawił się film Początkujący (2010). Zagrał wdowca, u którego zdiagnozowano raka i wyznał synowi, że jest gejem. To był spokojny, ale emocjonalnie destrukcyjny mecz. Krytycy to docenili. Widzowie to odczuli. Efekt był taki, że w 2012 roku Plummer otrzymał Oscara i Złoty Glob dla najlepszego aktora drugoplanowego. Miał ponad osiemdziesiątkę. Większość aktorów zakończyła już w tym czasie karierę. Plummer dopiero zaczynał.
Aktor charakterystyczny w świecie hitów kinowych
Filmografię Plummera od 2011 do 2015 roku czyta się jak mistrzowski kurs ról drugoplanowych. Nie zabiegał o status głównego bohatera. Szukał ciekawych problemów do rozwiązania.
W Dziewczynie z tatuażem (2011) zagrał bogatego wujka ofiary morderstwa. To była mroczna i pełna wyzwań rola w filmowej adaptacji powieści kryminalnej Stiega Larssona. Dwa lata później wcielił się w rolę Johna Marshalla Harlana w „Największej walce” Muhammada Alego (2013). Harlan był sędzią Sądu Najwyższego, który uchylił wyrok Alego za uchylanie się od poboru do wojska. Plummer nie tylko naśladował tego człowieka. Przekazał powagę historii procesu.
Potem były ekscentryczne role. W filmie Hektor i poszukiwanie szczęścia (2014) wcielił się w naukowca próbującego rozszyfrować ludzką radość. Brzmi absurdalnie. Ale to zadziałało. W Danny Collins (2015) wcielił się w zdezorientowaną gwiazdę rocka mającą chwilę wglądu. Jest to szczególny rodzaj chaosu, który należy opanować. Plummer poradził sobie z tym bez problemu.
Odgrywanie ról gwiazd i zastępowanie kontrowersyjnych aktorów
Koniec 2010 roku okazał się bogaty w wydarzenia. Plummer wcielił się w rolę cesarza Wilhelma II na ekranie w filmie Wyjątek (2016). Zagrał Ebenezera Scrooge’a w Człowieku, który wynalazł Boże Narodzenie (2017). Dwa zupełnie różne typy starszych mężczyzn. Obydwa wymagały precyzji.
Jednak największy oddźwięk wywołały późniejsze wieści z tego samego roku. W All the Money in the World Ridleya Scotta rola J. Paula Getty’ego została przekształcona. Kevin Spacey nakręcił już swoje sceny. Potem wybuchły oskarżenia o molestowanie seksualne. Produkcja wymagała wymiany. Szybko. Plummer zgodził się. Nagrał wszystkie swoje kwestie w ciągu zaledwie dziewięciu dni. To był cud logistyki i talentu.
Efektem była kolejna nominacja do Oscara. Była to jego trzecia nominacja. Stał się wówczas najstarszą osobą nominowaną do nagrody dla najlepszego aktora drugoplanowego. Branża to zauważyła.
Aktorstwo głosowe i najnowsze role
Plummer nie ograniczył się jedynie do filmów fabularnych. Użyczył głosu w kilku filmach animowanych. W filmie animowanym Up (2009) udzielił głosu Charlesowi Muntzowi. Było to dzieło złowrogie, ale charyzmatyczne. W filmie Mój pies Tulik (2009) pokazał swój zasięg w ostrzejszym tonie. Później następuje „Howard Lovecraft i…”
