Ukryty. Właśnie tutaj. Na naszym „podwórku”.
Astronomowie z Uniwersytetu w Warwick natknęli się na cztery nowe białe karły, których nie można było przeoczyć, ale do niedawna pozostawały całkowicie niewidoczne. Te obiekty są w pobliżu. Bliżej, niż można by się spodziewać po ciałach tak trudnych do wykrycia. Dopiero Kosmiczny Teleskop Hubble’a pozwolił im ukazać się w całej okazałości. Odległość do nich jest mniejsza niż 65 lat świetlnych.
Zwykle łatwo jest wykryć pobliskie izolowane białe karły. Zostały one „pochowane” w hałasie.
Jaki był problem? W swoich towarzyszach. Każdy z czterech słabych białych karłów ma towarzysza, czerwonego karła, który jest większy i jaśniejszy. Wyobraź sobie, że próbujesz czytać drobnym drukiem u dołu strony, stojąc obok silnego światła reflektora. Czerwone karły „krzyczały” w zakresie widzialnym. Białe karły tylko „szeptały”. Po prostu nie było ich słychać. Przynajmniej na standardowych długościach fal.
Doktor Mariah O’Brien powiedziała wprost: szukaliśmy w złym miejscu. Albo, dokładniej, na niewłaściwych długościach fal. Gdy tylko naukowcy dostosowali ustawienia obserwacji, natychmiast pojawiły się gwiazdy. Cudowny? Tak. A nawet w naszym własnym regionie kosmicznym? Okazuje się, że tak.
Brak blokady pływowej
Jeden z tych układów, G203-47, jest obecnie oficjalnie uważany za dziewiątego najbliższego białego karła od Słońca. Ale prawdziwa „dziwność” leży nie tylko w bliskości, ale w zachowaniu samych gwiazd.
Zespół badaczy wraz z kolegami z Uniwersytetu Colorado w Boulder zauważył wahania. Promieniowy. Istotne. Jest to klasyczny znak obecności masy orbitującej wokół gwiazdy, która wywiera na nią grawitacyjny wpływ. Obliczenia nie odpowiadały jednak modelowi standardowemu.
Czerwony karzeł w układzie G203-47 obraca się powoli. Dokonuje jednego pełnego obrotu raz na sto dni. Jednocześnie okrąża białego karła znacznie szybciej – mniej więcej raz na 15 dni. Gdyby grawitacja działała przez miliardy lat, ich rytmy by się zsynchronizowały. Poruszali się jak tancerze idący krokiem. Ale tak się nie stało.
„Dlaczego rotacja jest tak powolna?” – pyta dr David Wilson. On także drapie się po głowie z tego powodu. Takie systemy są zwykle tworzone razem i synchronizowane. G203-47 nie powinien obracać się tak wolno. Oznacza to inną historię. Gwałtowne spotkania z przeszłości tworzą bliskie pary, mocno do siebie przyciągane. Z drugiej strony G203-47 wydaje się mieć spokojniejszą historię: krótkie spotkania, nic, co mogłoby ich związać na zawsze.
To trochę łamie ustalone zasady. Lub dodaje notatkę, której nikt nie zadał sobie trudu, aby ją zapisać.
Więcej ukrytych gwiazdek
Najprawdopodobniej takich obiektów jest tam więcej. Profesor Pierre-Emmanuel Tremblant tak uważa. W pobliżu znajduje się również dziewięć lub dziesięć lokalnych układów podwójnych. Niewidzialny. Bo nie szukaliśmy cichych, kryjących się za głośnymi.
Szukaj uważniej. Szukaj mądrzej. A znajdziesz więcej.
Wniosek jest prosty: Wszechświat w pobliżu Ziemi jest bardziej zaludniony niż sądziliśmy. Ale jest chaotycznie. Należą do nich zagmatwane historie, niezsynchronizowane obroty i gwiazdy, które nie pasują do standardowej formy. Jesteśmy przyzwyczajeni do schludnych modeli. Rzeczywistość rzadko jest schludna.
Dlatego kieruj swój teleskop na czerwone karły. W cieniu może kryć się więcej tajemnic. Może znaleźliśmy tylko cztery obiekty, bo przestaliśmy się zajmować łatwymi rzeczami.


























