Po 321 dniach snu. Tylko zimno, cisza i duży dystans.
Nowe Horyzonty się obudziły.
Sonda dryfowała głęboko w Pasie Kuipera, aby oszczędzać energię baterii. Ten pierścień lodowych skał leży daleko poza orbitą Neptuna. Jest tam samotnie i pusto. Około 6 miliardów mil stąd. Aby pokonać tę lukę, sygnał radiowy potrzebuje dziewięciu godzin. Dziewięć godzin to za długo na prosty ping.
Ale sonda nie czekała. 23 czerwca statek obudził się sam. Zaprogramowane polecenie aktywowało systemy. Ludzie nie musieli naciskać przycisku we właściwym momencie. Timer wykonał to zadanie.
Dlaczego jest to potrzebne?
Ponieważ żywotność urządzenia będzie trwać dziesięciolecia. Prawdopodobnie do lat 2050. Alan Stern, dyrektor naukowy projektu, niedawno wyjaśnił to w poście w X. Naukowcy rozważają odwiedzenie drugiego celu. Kolejne ciało niebieskie w Pasie Kuipera. Pamiętacie Arrokotha? Dziwny, dwustronnie symetryczny wszechświat, który przeleciałem w 2019 roku? Potrzebujemy kolejnego takiego obiektu. Obserwatorium Vera C. Rubin właśnie go szuka.
Odległości tutaj są absurdalne. Czasami trzeba dotrzeć do obiektów znajdujących się 100 razy dalej niż z Ziemi do Słońca. Nie wysyłają tam sprzętu, jeśli chcą, żeby szybko umarł.
Wiatr ucicha
Nauka się nie kończy. Nawet w trybie hibernacji, przynajmniej częściowo. Zespół przeanalizował dane dotyczące wiatru słonecznego. Ten strumień naładowanych cząstek ucieka ze Słońca niczym oddech. Jednak na zewnętrznych granicach systemu sytuacja się zmienia.
Staje się gęstszy. A może po prostu wolniej.
Nowe pomiary opublikowane w The Astrophysical Journal pokazują, że wiatr osłabł. 13–15% wolniej niż rejestrujemy w pobliżu Ziemi. Zderza się z atomami międzygwiazdowymi dryfującymi do wewnątrz. Rodzaj tarcia. Przestrzeń nie jest pusta. Przynajmniej nie całkowicie.
Heather Elliott z Southwest Research Institute ujmuje to prosto: wytyczamy mapę granicy. Miejsce, w którym Słońce przestaje panować nad otaczającą przestrzenią.
Nie tylko dowiemy się więcej o tym, jak kończy się wpływ Słońca, ale także zyskamy głębsze zrozumienie granicy między naszym Układem Słonecznym a przestrzenią międzygwiezdną, co będzie kluczowym krokiem w planowaniu przyszłych misji.
Voyager 2 osiągnął już ten kamień milowy. „Szok końcowy” Miejsce, w którym wiatr słoneczny zderza się z gazem międzygwiazdowym i nagle zwalnia. Voyager zanotował tam 46% spadek prędkości. Znajdowała się około 13 miliardów mil od Słońca. Przed sondą New Horizons jeszcze daleka droga, aby dotrzeć do tej „ściany”. Ale idą w tym kierunku.
Rozpoczęty dwadzieścia lat temu. Przegapiłeś manewr grawitacyjny Plutona? Nie, użyli go na Jowiszu w 2007 roku. Od tego czasu pierwsza wizyta na planecie karłowatej zmieniła naszą wiedzę. I wtedy kamera zauważyła coś, czego nie powinno tam być. Obiekty poza znanym pasem. Może Pas Kuipera po prostu… nigdy się nie kończy. A może jest drugi pasek. Pas Duchów.
Tego jeszcze nie wiemy. Dane w dalszym ciągu napływają na Ziemię. Powoli. Przez hałas rozciągający się na lata świetlne.
